W historii Polskiej Marynarki Wojennej podczas II wojny światowej nie brakowało jednostek, które zapisały się złotymi zgłoskami w historii. Wśród nich szczególne miejsce zajmują dwa niemal bliźniacze okręty podwodne – ORP Sokół i ORP Dzik. Oba należały do brytyjskiego typu U, oba obsadzone były przez polskie załogi i oba prowadziły działania bojowe przeciwko państwom Osi na Morzu Śródziemnym.
Ich wspólne działania były tak skuteczne, że Brytyjczycy nadali im niezwykle charakterystyczny przydomek: „Terrible Twins”, czyli „Straszne Bliźniaki”.
Dziś historię tych niezwykłych okrętów można przypomnieć również za pomocą klocków konstrukcyjnych. Firma COBI stworzyła dwa kolekcjonerskie modele w skali 1:300: COBI 4863 ORP Sokół oraz COBI 4864 ORP Dzik. Zestawy pozwalają zbudować obie jednostki, które razem tworzyły jeden z najbardziej charakterystycznych duetów polskiej floty z okresu II wojny światowej.
Skąd wzięły się „Straszne Bliźniaki”?
ORP Sokół i ORP Dzik nie były okrętami zaprojektowanymi pierwotnie dla Polski. Obie jednostki należały do brytyjskiego typu U, czyli stosunkowo niewielkich okrętów podwodnych przeznaczonych przede wszystkim do prowadzenia działań ofensywnych na wodach przybrzeżnych.
ORP Sokół rozpoczął swoją historię jako brytyjski HMS Urchin. Okręt został przekazany Polskiej Marynarce Wojennej i 19 stycznia 1941 roku podniesiono na nim polską banderę. Jego pierwszym dowódcą został komandor porucznik Borys Karnicki.
ORP Dzik był jednostką nieco późniejszą. Został zbudowany w brytyjskiej stoczni Vickers-Armstrong w Barrow-in-Furness. Wodowanie odbyło się 11 października 1942 roku, a 17 grudnia tego samego roku na okręcie podniesiono polską banderę. Dowództwo objął kpt. mar. Bolesław Romanowski, jeden z najbardziej znanych polskich dowódców okrętów podwodnych.
W praktyce oba okręty były bardzo podobne konstrukcyjnie. Nic dziwnego, że szybko zaczęto postrzegać je jako parę. Prawdziwa legenda narodziła się jednak dopiero na Morzu Śródziemnym.
ORP Sokół – pierwszy z bliźniaków
ORP Sokół wszedł do służby wcześniej niż Dzik i jako pierwszy rozpoczął intensywną działalność bojową.
Po okresie działań na Atlantyku i w Zatoce Biskajskiej okręt został skierowany na Morze Śródziemne. W 1941 roku trafił na Maltę, gdzie został przydzielony do słynnej 10. Flotylli Okrętów Podwodnych. Malta była wówczas jednym z najważniejszych punktów strategicznych na Morzu Śródziemnym. Z wyspy alianci mogli atakować włoskie i niemieckie szlaki zaopatrzeniowe prowadzące do Afryki Północnej.
Dla okrętu podwodnego oznaczało to nieustanne polowanie. Celem były transportowce, statki zaopatrzeniowe, jednostki wojenne i mniejsze jednostki wykorzystywane przez państwa Osi. Sokół szybko udowodnił, że jest niezwykle groźnym przeciwnikiem.
Według Polskiego Radia jego najbardziej znanym sukcesem było zatopienie 7 października 1943 roku niemieckiego transportowca „Eridania”. Była to największa jednostka przeciwnika zatopiona przez polską Marynarkę Wojenną podczas II wojny światowej.
Jednym z najbardziej spektakularnych epizodów w historii Sokoła było również wydostanie się z sieci przeciwtorpedowej w rejonie Navarino pod ostrzałem przeciwnika. Tego rodzaju sytuacja dla okrętu podwodnego mogła zakończyć się tragicznie.
Sokół jednak przetrwał. I wracał na kolejne patrole.
ORP Dzik – drugi „Straszny Bliźniak”
Historia ORP Dzik jest szczególnie interesująca, ponieważ znaczną część jego załogi stanowili marynarze związani wcześniej z utraconym ORP Jastrząb.
Po ukończeniu szkolenia Dzik został skierowany na Morze Śródziemne. W marcu 1943 roku rozpoczął działalność na tym akwenie. Pierwszy samodzielny patrol rozpoczął 6 kwietnia 1943 roku. Początkowo jego zadaniem było między innymi rozpoznanie oraz blokowanie wyjść z portów Marsylia i Tulon. Następnie okręt operował z baz na Morzu Śródziemnym, między innymi z Algieru i Malty.
Dowódcą Dzika został Bolesław Romanowski – oficer, który szybko stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich dowódców podwodnych. Romanowski słynął z odwagi, ale także z nieszablonowego podejścia do prowadzenia walki.
Jednym z przykładów była metoda stosowana przeciwko jednostkom o niewielkim zanurzeniu, szczególnie barkom desantowym. Klasyczna torpeda była projektowana przede wszystkim do atakowania większych jednostek. Problem pojawiał się wtedy, gdy celem była płytko zanurzona barka. Romanowski zastosował rozwiązanie polegające na ustawieniu torpedy tak, aby poruszała się na powierzchni wody, dzięki czemu można było skuteczniej atakować jednostki o małym zanurzeniu. Metoda okazała się na tyle skuteczna, że została uznana przez brytyjską Admiralicję za wartościową i rekomendowana innym dowódcom okrętów podwodnych.
Morze Śródziemne – idealne miejsce dla „Strasznych Bliźniaków”
Morze Śródziemne podczas II wojny światowej było ogromnym polem bitwy. Dla państw Osi szczególne znaczenie miały szlaki prowadzące do Afryki Północnej. Niemieckie i włoskie wojska walczące przeciwko aliantom potrzebowały ogromnych ilości paliwa, amunicji, żywności, części zamiennych i wyposażenia. Każdy transportowiec, który docierał do Afryki, wzmacniał siły Osi. Każdy zatopiony statek oznaczał natomiast utratę ludzi, sprzętu i zaopatrzenia.
Dlatego właśnie niewielkie okręty podwodne, takie jak Sokół i Dzik, mogły wyrządzać przeciwnikowi ogromne szkody.Nie potrzebowały wielkich dział ani potężnego opancerzenia. Ich największą bronią była niewidzialność. Okręt mógł przez wiele godzin pozostawać ukryty pod powierzchnią, obserwować ruch przeciwnika, wybrać odpowiedni cel i zaatakować torpedami. Potem pozostawało jedno:zniknąć.
Terrible Twins” – dlaczego właśnie taka nazwa?
Wspólne działania Sokoła i Dzika szybko zaczęły przyciągać uwagę Brytyjczyków.
Oba okręty były niewielkie. Oba miały podobną konstrukcję. Oba były obsadzone przez Polaków. I oba regularnie wracały z patroli z kolejnymi sukcesami.
Właśnie dlatego Brytyjczycy zaczęli określać je mianem „Terrible Twins” – „Strasznych Bliźniaków”. Nazwa doskonale pasowała do charakteru ich działań. Nie chodziło wyłącznie o liczbę zatopionych jednostek. Okręty prowadziły także działania blokadowe, patrolowe i rozpoznawcze oraz zmuszały przeciwnika do zachowywania większej ostrożności na szlakach morskich.
Oba okręty w latach 1941–1945 zatopiły łącznie 23 jednostki przeciwnika, obejmujące statki, promy desantowe i jednostki wojenne. W innych opracowaniach można spotkać większe liczby, jeżeli uwzględnia się również jednostki uszkodzone. Przykładowo dokumentacja dotycząca ORP Dzik podaje 18 zatopionych lub uszkodzonych statków i okrętów o łącznym tonażu 45 080 ton, podczas gdy źródła dotyczące Sokoła wskazują łącznie 19 zatopionych lub uszkodzonych jednostek o tonażu około 55 000 ton.
Dlatego przy porównywaniu wyników obu okrętów warto zawsze sprawdzić, co dokładnie dane źródło zalicza do sukcesów bojowych.
Jolly Roger – piracka flaga polskich okrętów
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów związanych ze „Strasznymi Bliźniakami” była czarna piracka flaga Jolly Roger. Na pierwszy rzut oka może wydawać się dziwne, że na okręcie Polskiej Marynarki Wojennej podczas wojny powiewała piracka bandera. Była to jednak tradycja stosowana przez brytyjskich podwodników.
Jolly Roger nie oznaczała, że załoga uważała się za piratów. Była swoistym zapisanem historii bojowej okrętu. Symbole umieszczane na fladze informowały o kolejnych sukcesach. Na fladze ORP Sokół odnotowywano dokonania jednostki. Zachowane fotografie pokazują załogę okrętu z Jolly Rogerem, a tradycję tę kultywowano również na Dziku.
Co ciekawe, sama historia Jolly Rogerów została uwieczniona także w zestawach COBI.
„Straszne Bliźniaki” podczas operacji Husky
Jednym z najważniejszych momentów wojennej historii obu okrętów była operacja Husky, czyli aliancka inwazja na Sycylię rozpoczęta 9 lipca 1943 roku.
Dla aliantów Sycylia była niezwykle ważnym celem. Opanowanie wyspy miało umożliwić dalsze działania przeciwko Włochom i stworzyć warunki do uderzenia na kontynentalną część kraju. ORP Dzik i ORP Sokół brały udział w działaniach związanych z operacją, patrolując wody wokół Sycylii. Ich zadaniem było między innymi zabezpieczenie obszaru przed jednostkami przeciwnika i zwalczanie żeglugi państw Osi.
To właśnie tego rodzaju operacje pokazują, że rola okrętów podwodnych nie ograniczała się do prostego „zatapiania statków”. Ich obecność mogła zmuszać przeciwnika do zmiany tras, zwiększania eskorty i podejmowania dodatkowych środków bezpieczeństwa. Sam fakt, że gdzieś w pobliżu znajdował się niewidoczny okręt podwodny, mógł być poważnym zagrożeniem.
Dlaczego Dzik i Sokół były tak skuteczne?
Na sukces „Strasznych Bliźniaków” złożyło się kilka czynników.
- Doświadczenie polskich załóg
Polscy marynarze mieli już doświadczenie wyniesione z pierwszych lat wojny. Dla służby na okręcie podwodnym doświadczenie było bezcenne.
- Konstrukcja typu U
Okręty były niewielkie i dobrze nadawały się do działań na Morzu Śródziemnym, w tym w pobliżu wybrzeży.
- Taktyka
Dowódcy potrafili wykorzystywać zaskoczenie i warunki geograficzne.
- Dobra współpraca z aliantami
Okręty działały w ramach brytyjskiej organizacji operacyjnej, korzystając z baz, informacji wywiadowczych i systemu dowodzenia Royal Navy.
- Odwaga załóg
To czynnik, którego nie da się zmierzyć tonami zatopionego tonażu.
Okręt podwodny był jednocześnie potężną bronią i bardzo niebezpiecznym miejscem pracy. Załoga działała w zamkniętej stalowej konstrukcji, często przez wiele godzin pod wodą, wiedząc, że wykrycie przez przeciwnika mogło oznaczać atak bombami głębinowymi.
Co stało się ze „Strasznymi Bliźniakami” po wojnie?
Oba okręty przetrwały wojnę.
Po zakończeniu działań wojennych ich historia jako polskich jednostek dobiegła jednak końca. ORP Sokół został zwrócony Royal Navy w 1946 roku. Ostatecznie został zezłomowany w 1949 roku.
Los Dzika był nieco bardziej skomplikowany. Po zwrocie Royal Navy został przekazany marynarce duńskiej, gdzie służył najpierw jako U1, a później jako Springeren. W 1957 roku powrócił do Royal Navy, a w 1958 roku został zezłomowany. Żaden z obu legendarnych okrętów nie zachował się do dziś jako kompletny okręt-muzeum.
Dlatego zachowane fotografie, dokumenty, pamiątki oraz współczesne modele mają szczególne znaczenie dla przypominania ich historii.
ORP Sokół i ORP Dzik z klocków COBI
Historia „Strasznych Bliźniaków” doczekała się również współczesnego, kolekcjonerskiego wydania w postaci modeli COBI.
W sklepie znajdziesz oba okręty:
ORP Sokół to model polskiego okrętu podwodnego w skali 1:300.
Zestaw składa się ze 142 elementów, a gotowy model ma około 19,5 cm długości. Jest przeznaczony dla konstruktorów w wieku od 7 lat.
Model został opracowany jako część serii historycznych okrętów COBI. Zestaw powstał we współpracy z Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni, dzięki czemu ma nie tylko charakter zabawki, ale również kolekcjonerskiego modelu historycznego.
ORP Dzik jest drugim elementem tej niezwykłej pary.
Model również wykonano w skali 1:300, a zestaw zawiera 148 elementów. Gotowy okręt ma około 19,5 cm długości. Podobnie jak Sokół, Dzik powstał we współpracy z Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni.
W zestawie znalazła się również charakterystyczna piracka bandera Jolly Roger, nawiązująca bezpośrednio do tradycji polskich „Strasznych Bliźniaków”.
Dlaczego warto zbudować oba modele?
Pojedynczy model ORP Sokół albo ORP Dzik jest ciekawym elementem kolekcji. Ale dopiero oba ustawione obok siebie pokazują sens całej historii. To właśnie ich podobieństwo sprawiło, że podczas wojny zyskały wspólny przydomek „Terrible Twins”.
Modele COBI zostały wykonane w tej samej skali, dzięki czemu można stworzyć niewielką kolekcję polskich okrętów podwodnych i zestawić je ze sobą. Można również potraktować je jako punkt wyjścia do większej kolekcji związanej z Polską Marynarką Wojenną i II wojną światową.
Dla młodszych konstruktorów będzie to po prostu ciekawy model okrętu podwodnego. Dla starszych – okazja do poznania historii polskich marynarzy walczących u boku aliantów. Dla kolekcjonera – dwa modele przedstawiające jedną z najbardziej charakterystycznych par polskich okrętów podwodnych.
Straszne Bliźniaki – historia, którą warto pamiętać
ORP Sokół i ORP Dzik nie były największymi ani najlepiej uzbrojonymi okrętami Polskiej Marynarki Wojennej. Ich siła tkwiła gdzie indziej. Były małymi, zwinnymi okrętami podwodnymi, których załogi potrafiły wykorzystać zaskoczenie, doświadczenie i odwagę. Działając na Morzu Śródziemnym, stały się poważnym zagrożeniem dla żeglugi państw Osi.
Ich historia jest też dobrym przykładem tego, jak wyglądała służba Polskiej Marynarki Wojennej na Zachodzie. Polska flota, mimo utraty kraju w 1939 roku, nadal walczyła – wspólnie z Royal Navy i innymi siłami alianckimi. Dziś nazwy ORP Sokół i ORP Dzik mogą być znane przede wszystkim miłośnikom historii wojskowości i marynistyki. Jednak dzięki takim inicjatywom jak kolekcjonerskie modele COBI ich historia może trafić również do kolejnych pokoleń.
A jeśli chce się odtworzyć legendę „Strasznych Bliźniaków” w swojej kolekcji, trudno o lepszy duet niż:
COBI 4863 ORP Sokół + COBI 4864 ORP Dzik.
Źródła
- Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku – Operacja „Husky”: ORP Dzik i ORP Sokół.
- Instytut Pamięci Narodowej – Valletta, „Szlaki nadziei”.
- Polskie Radio – ORP „Sokół”.
- Zintegrowana Platforma Edukacyjna – Polski wkład w zwycięstwo nad faszyzmem.
- Muzeum Marynarki Wojennej – materiały dotyczące ORP Dzik.
- Aquila Polonica – ORP Sokół: The “Terrible Twins”.




